poniedziałek, 13 maja 2013

Nocny niedzielny seans warty ciężkiego porannego wstawania. "Albert Nobbs" z rewelacyjną Glenn Close w roli głównej. 

Wzruszająca, powalająca kreacja Glenn Close, którą ominął Oscar ( dostała go wówczas Meryl Streep za rolę Margaret Thatcher, choć to naprawdę dwie równorzędne role).

niedziela, 12 maja 2013

Śnieg białych płatków wiśni strąconych przez podmuch wiatru.

W końcu przyzwoite naleśniki i śniadanie celebrowane z Domkiem do 11stej.

Pierwsza przejażdżka Domka na rowerze i chyba właśnie widziałam narodziny nowej pasji mego syna, ku mej uciesze osobistej!!!

Odkrywanie z dzieckiem świata na nowo- zachwyt nad śpiewem ptaków, małą gąsieniczką pełzająca po ręce. Dominik pobiegł za białym motylem. Cudne chwile, sam na sam, kiedy dziecko prosi o ciszę, bo chce posłuchać ptasich trelów.

Placek z rabarbarem. Tłuste placki ziemniaczane popijane zimnym mlekiem.

Decyzja powzięta- sadzimy z Monią własne cukinie i patisony!!!

sobota, 11 maja 2013

Urodziny Agatki- Gagatki.
Mega pozytywnie, nowe znajomości, śmiechu i radości co niemiara. Agata przebrana w islamski strój wychodząca z morza, a w trenie wieloryb, małże i kraby, Nemo i plankton.

Brakowało mi tej absurdalnej wyobraźni, tych historii tworzonych na poczekaniu przez wszystkich rozmówców. Bo do tego potrzeba tego specyficznego flow, tego porozumienia, chemii, fluidów. Brakowało mi tego, po tym wieczorze zdałam sobie sprawę jak bardzo.

piątek, 10 maja 2013

Ostatnio nie czuję potrzeby wypowiadania wielu słów. Minimalizuję się. 

Chodzenie boso po trawie. Przeczuwanie ziemi. 

Jak to dobrze mieć dziecko. Harry Potter obejrzany w całości i nareszcie cała historia nabrała sensu.

czwartek, 24 listopada 2011

Musztra

Znowu stawiam się do pionu, przebieram oficerkami, żeby stanąć na baczność i w końcu podjąć wyzwanie piśmiennicze. Zmieniam wygląd, zmieniam pogląd, klepię w klawiaturę, bo jak nie piszę to mnie nie ma. Przechodzą w nicość myśli i pomysły. Biada mi, jeśli nic po mnie nie pozostanie w czasach kiedy usankcjonowano prawnie testament internetowy. Niechby mój syn kiedyś zerknął w te blogowe strony, przeczytał słów kilka, zamyślił się, uśmiechnął, spłonił rumieńcem. Wytrwałości sobie życzę.

wtorek, 17 maja 2011

Wiersz zapomniany


Uwielbić własną młodość
ten wyraz zapamiętałości w powadze
że jakieś przyrzeczenie jakaś pewność
się spełni
Wspaniała gładka skóra otwarty umysł
ciekawość niewiadomego
i pewność że nam ono przypadnie

Skąd ta duma
skąd ta czułość dla świata
i to oddalenie które daje siłę
Wszystko przewidziane
żadnego zaskoczenia bólem
Jeżeli smutek-a jest- to jak mgła
To co trwa niknie w niej tylko z pozoru
Odwołana gra
Ile wytrzymasz
ile potrafisz nie zdobyć ale odrzucić

Julia Hartwig

poniedziałek, 16 maja 2011

The Man in a Cab


Z powodów czysto- weekendowo-alkoholowych dzisiejszego poranka do pracy jechałam taksówką. Odkąd mam auto, dość rzadko korzystam z tego środka transportu, aczkolwiek zdarza się. Panowie taksówkarze (jest to zawód prawie całkowicie opanowany przez mężczyzn) dają się zdecydowanie podzielić na dwie główne grupy: gadatliwi i małomówni. Tych drugich jest zdecydowanie mniej, bo się bidule w tych autkach nudzą jak mopsy, co powoduje, że pasażerowie stają się mimowolnymi słuchaczami narzekań oraz "przynudzeń". Rzadko trafia się jakiś optymista zauroczony pięknem natury czy dynamicznym rozwojem miasta, z czym wiążą się nieustanne przebudowy, objazdy, czyli innymi słowy rozpieprzone drogi. No ale raz się trafiło. 

Sympatyczny pan po 50-tce od razu zagaił, że to wspaniale, że miasto się buduje. Będzie nowocześnie, na miarę naszych czasów i potrzeb. Że wszystko się zmienia, idzie ku dobremu, dziś piękna pogoda, już dawno żeśmy słońca nie widzieli, gdzie jedziesz pizdo głupia!, kurwa popierdolona jakaś, z wiochy przyjechała i się rządzi, zajebać tylko taką! ... Szczena mi opadła, poziom adrenaliny się podniósł, zabrakło mi słów na jakikolwiek komentarz. Siedziałam z tyłu, wystraszona, bo wszystko zostało niemalże wykrzyczane. Zastanawiałam się tylko, jak szybko pozbierać manatki ( bo jechałam z dość pokaźnym bagażem). Już dawno nie czułam się tak nieswojo w miejscu, gdzie przyszło mi przebywać. Siedziałam wbita w siedzenie, zapadła dłuuga, krępująca cisza. Zapłaciłam, wyszłam. Zapamiętam tę przejażdżkę na długo.
Słonecznie żółty lakier do paznokci.
...
To do more reading in english. 

poniedziałek, 9 maja 2011

Randoms

Długi, wieczorny spacer z Dominikiem połączony z mini joggingiem i rozciąganiem poprawia humor i zbliża jak cholera.
...
Totally addicted to Mr. House!!!!
...
Aloe Blacc- no po prostu świetnie śpiewa.

poniedziałek, 2 maja 2011

Odkrycie

Ja jednak naprawdę lubię gotować.
 Do tego jednak spełniony musi być co najmniej jeden warunek- wolny dzień, natchnienie, zrelaksowany umysł. Dzisiaj krem z zielonego groszku, kurczak w majeranku, pasztet z selera. Same pyszności, a największym admiratorem oczywiście Dominik. Jego zachwyty nad pożeranymi smakowitościami wynagradzają wszelkie trudy. Rozwodzi sie nad nimi długo i namiętnie, wzdycha, mruczy, pomlaskuje. Zdziwię się bardzo, jeśli ten dzieciak nie będzie umiał gotować i rozkoszować się jedzeniem.
...
Kilka nietypowych produktów do nabycia zmusiło mnie do wyprawy do hipermarketu. Auchan (przez niektórych znawców zwany anchois) to moloch godny podziwu sprawnej pracy marketingowców. Podczas wyprawy w takie miejsca cisnął mi się na język różne słowa i wyrażenia... .